Wbrew pozorom, 2016 to był dobry rok… dla warszawskiej gastronomii! no i dla mnie :)

Bloger ze mnie ostatnio taki, że wordpressa nie aktualizowałem od pół roku…
Osiemdziesiąt filmów o gotowaniu nakręconych w 2016, przesuwa uwagę z pisania na ustawianie barbera oraz (!) manikuru tuż przed dniem zdjęciowym. Trudno, pisałem sobie takie życie od dawna :)

Zachciało mi się gwiazdorzyć w filmach ze zbliżeniami na dłonie to teraz mam 😂😂😂 Najlepsze są miny pań z @fingerspa.pl i pytanie „co pan robił tymi ręcami???”.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Jaja w Kuchni (@jajawkuchni)

Niemniej, w oczekiwaniu na koniec roku, na którym wszyscy wieszają psy, uznałem że i ode mnie należą Wam się słowa podsumowania.
Gdybym tylko umiał w clickbait, nazwałbym ten post

PIĘĆ GORĄCYCH MOMENTÓW 2016 [RANKING JAJ]

Zostawię to jednak graczom bardziej zainteresowanym swoim #UU

PRO PROJEKT JEST W DRODZE ❤️ #scoobeedooya

Film zamieszczony przez użytkownika Jaja w Kuchni (@jajawkuchni)

Warszawiak ze mnie taki, jak Wrocławianin. Jestem słoikiem z zagłębia miedziowego, który po ośmiu latach w mieście stu mostów tak pokierował swoją karierą social marketerską, że w końcu wylądował w alko-korpo na Emilii Plater.
Jednak ostatni rok, trzeci z moich trzech lat w Warszawie, osadził mnie mocno w realiach najciekawszych momentów gastronomicznych.
Momentów, które moje nowe miejsce do życia, zmieniło w „place to be” w tej części świata.

fot. Jakub Zazula

  1. NOCNY MARKET

Nie udawajmy, to co stało się na peronie Warszawy Głównej wywróciło warszawską gastro-scenę do góry nogami. Nie jestem przesadnym wielbicielem tzw. białych obrusów, więc Nocny Market przypasował mi w stu procentach. I wcale nie było tak, że znałem wszystkich wystawców od razu. Oprócz fantastycznego jedzenia, muzyki i atmosfery, to miejsce stworzyło więzi. Biznesowe, towarzyskie, a nawet „matrymonialne”. I to właśnie sprawiło, że w moim (niewiele znaczącym) rankingu, Nocny Market otrzymuje najważniejsze miejsce.

Ostrygi z octem malinowym bardzo lubię i wczoraj je tu zjadłem. Uwielbiam to miejsce!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Jaja w Kuchni (@jajawkuchni)

LUDZIE

Ludzie, dla których chciało się tam być w każdy piątek i każdą sobotę (a czasem z szarą twarzą w niedzielę).
Ludzie, którzy dali Warszawiakom tak dobre jedzenie, że niecałe pół roku po zakończonym sezonie na karmienie pod chmurką, mają stałych wyznawców.
Przesada?
Jedliście w Dogidog? Tęsknicie? Ja tak :)
Jedliście u Vietów? Okupujecie ich lokal na Saskiej Kępie? Ja tak!
Staliście w kolejce po lody w gofrach od Melody?
Zamawialiście u Pogromców kanapki? Zwłaszcza, gdy byli po piątym prosecco? mihihihi
No właśnie.
Wspomnienia o Nocnym Markecie sprawiają, że nie mogę się doczekać końca zimy.

 

 

Skomentuj na Facebooku